ROKOSZ ZEBRZYDOWSKIEGO (1606)

ROKOSZ ZEBRZYDOWSKIEGO (1606).

W 2007 roku Wydawnictwo Akademii Świętokrzyskiej im. Jana Kochanowskiego opublikowało ciekawy dokument pn. „Rewizja spustoszenia od wojsk i ludzi pod Sandomierzem zgromadzonych w 1606 roku spisana [1]. Rzecz dotyczy znanego z kart historii Rokoszu Zebrzydowskiego, zwanego też  -  Rokoszem Sandomierskim.

W latach 1606–1607 doszło w Rzeczypospolitej do konfliktu między królem Zygmuntem III Wazą, zwolennikiem kontrreformacji i silnej władzy królewskiej a szlachtą na czele której, stanął ówczesny wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski [2]. Rokoszanie stanęli pod Koprzywnicą, król zaś z wiernymi oddziałami - w Wiślicy. Próby uśmierzania buntu, w drodze negocjacji nie przyniosły powodzenia. Zgromadzona szlachta dopuszczała się rozbojów i grabieży, straty i zniszczenia wśród ludności cywilnej były znaczne.

Szczególnego spustoszenia dokonano w posiadłościach królewskich w starostwie sandomierskim. Ofiarą padły takie miejscowości jak: Osiek, Połaniec, Brzozowa, Wiązownica, Czajków, Bukowa, Sucha (Suchowola), Pliskowola, Strzegom, Przedmieście Osieckie, Długołęka i Zdzieci.

Ostatecznie król zdecydował się użyć siły dla przywrócenia porządku. Na wieść o nadciągających wojskach króla Zygmunta pod wodzą hetmana Stanisława Żółkiewskiego, buntownicy w większości rozpierzchli się, a pozostałych rozbito w bitwie pod Guzowem.

Portret Mikołaja Zebrzydowskiego (1553-1620).

Po rozwiązaniu rokoszu z polecenia Zygmunta III Wazy powstał dokument dokonujący rewizji szkód poczynionych przez rokoszan w czasie zjazdu w Sandomierzu w 1606 r. we wsiach i folwarkach królewskich na terenie starostwa sandomierskiego pn. „Rewizja spustoszenia od wojsk i ludzi pod Sandomierzem zgromadzonych w 1606 roku spisana”.  Wysłannikami królewskimi do oceny strat byli: sekretarze królewscy - Daniel Domaracki i Szczęsny Feliks  Krassowski oraz pisarz  grodzki sandomierski Jerzy Piasecki.

Wysłannicy królewscy spisujący spustoszenia tylko w starostwie sandomierskim wyliczyli ogółem ok. 1100 osób pokrzywdzonych, w tym w Wiązownicy 21 nazwisk: Marcin Szewczyk, Matys Wybraniec, Goloza, Bartek Bunarek, Stanisław Młynarz, Tomek Xiąszka, Swatek Kaczmarz, Alexander Wojtek, Janczyk, Wojciech Drozd, Staś Gąska, Jan Migdał, Bartek Migdał, Pawlikowa wdowa, Nakonieczny, Jan Zaleśny, Rak Młynarz, Zapała, Jan Bunarek, Leśny, Andrzej Olbrach (pisownia oryginalna). Dwaj z nich: Wojciech Drozd i Jan Zaleśny to moi przodkowie.

Wielu gospodarzom zabierano wszystko, nawet przedmioty codziennego użytku. Palono stodoły i ogrody, czasem nawet całe domostwa. Liczne były przypadki, gdzie we wsiach „niektórych poddanych męczono i bito", aby ujawnili miejsca ukrycia różnych dóbr. Raport wylicza wyrafinowane metody wydobywania informacji, jak „w kurki palce wkrącano" lub „na koła sadzano" (?).

W samej wsi Wiązownica rokoszanie zabrali „zboża wszelakiego kop – 443, świń - 44 , bydła rogatego – 52, koni – 4, siana gotowego brogów – 19”, a także słoninę, masło, sadło, kury, gęsi. Zrabowano również wozy, pługi, siekiery, nie pogardzono również chustami, sukniami i innymi przedmiotami znajdującymi się w komorach i skrzyniach.

Po tej grabieży wiele gospodarstw chłopskich zostało bez środków do życia, bo wszystko im „pobrano”, brakowało jedzenia, zwierząt i narzędzi do pracy.

W 1578 roku wieś królewska Wiązownica miała 34 włościan osadzonych na 34 łanach [3]. Po rokoszu w Wiązownicy pozostało 16 poddanych (gospodarzy), którym pozostało do roboty 22 woły i 2 konie. Zmarło 14 biedniejszych chłopów gospodarujących na półłanach, ziemie ich włączono do folwarku. Powstało także kilka pustek po opuszczeniu gospodarstw przez chłopów, "co po rokoszu szli precz".

Sam folwark Wiązownica, który należał do starosty sandomierskiego Hieronima Gostomskiego (wojewody poznańskiego) uznawanego za ortodoksyjnego regalistę, również został spustoszony. "Zabrano bydła pospolitego - 136, cieląt - 30, świń - 30, wieprzów karmnych – 6, gęsi - 50, kokoszy - 80, kapłonów - 30, masła fasek – 12, serów kop – 15, siana brogów – 6".

W rezultacie grabieży i zniszczeń dokonanych przez rokoszan, w miastach, folwarkach i wsiach królewskich zapanował głód, bowiem magnaci, mimo przyjętych zobowiązań nie wyrównali strat, a skarb państwa był pusty. Wielu włościan musiało opuścić swoje gospodarstwa. Rokosz Zebrzydowskiego na długie lata podkopał ekonomiczne podstawy regionu.


[1] Rewizja spustoszenia od wojsk i ludzi pod Sandomierzem zgromadzonych w 1606 roku spisana. Praca zbiorowa pod redakcją J. Muszyńska. Wydawnictwo Akademii Świętokrzyskiej im. Jana Kochanowskiego, Kielce 2007.

[2] Mikołaj Zebrzydowski (1553-1620) – wojewoda krakowski od 1601 roku, marszałek wielki koronny w 1597 roku, wojewoda lubelski w 1589 roku, marszałek Trybunału Głównego Koronnego w 1595 roku, założyciel Kalwarii Zebrzydowskiej.

[3] A. Pawiński, Małopolska T. 3, s. 170.


Na stronie tytułowej: Rokosz sandomierski -  Autor nieznany, XVII wiek (Muzeum Historyczne w Kijowie).

 

No Comments Yet.

Leave a comment